...czyli pierwszy wpis z serii "Jajco łod kuraka filozowsze".
Pierwszy wykład z przedmiotu, na który studencik z niecierpliwością oczekiwał. O tak, proszę państwa - osławiona pani Statystyka! Więc - oczekiwać było mi trzeba tylko Mleka i Igrzysk w najprzedniejszym wydaniu kabaretowym!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slice of life. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slice of life. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 lutego 2011
wtorek, 22 lutego 2011
Czytelnictwo - rwać włosy ze łba?
W drodze na uczelnię udało mi się dorwać darmowe "Metro" (taka wersja demonstracyjna GW) - na całe szczęście jaki egzemplarz się jeszcze uchował (w końcu Polak to analfabeta i literek nie składa - pewnie olbrzymi nakład Lud na srajtaśmę zbiera). Po pośpiesznym znalezieniu horoskopu, który jednak się nie spełnił jak należało - zacząłem wertować resztę zawartości (a nuże co ciekawego?). No i - znalazło się, a jak!
poniedziałek, 24 stycznia 2011
To Ekologia czy Ekologika?
Scenka rodzajowa:
Przystanek. Studencik, któremu z pomocą komunikacji miejskiej droga do domu zajmuje już godzinkę, zaczytuje się w prawie zapomnianym już panu Każdemu - ś.p. Stanisławie Lemie (tzn - nazwisko pan Każdy słyszał, to pewno - ale co to on tam pisał? Jakieś astronauty chyba...).
Studencik stoi, ludzie obok stoją, bądź idą, śpiesząc się gdziebądź. Niektórzy zdają się dłużej zatrzymywać wzrok na studenciku (prawdopodobnie widok człowieka czytającego książkę w środku miasta jest tak niezwykły - bo z pewnością nie przyciąga wzroku wątpliwa urodziwość młodzieńca).
Człowiek jednak czasem musi oderwać wzrok od tekstu. Przemyśleć, jednocześnie pochłaniając skrawek świata wiecznie nienasyconymi oczyma.
I wtedy nastąpił ten czas! W ramy obrazu wtacza się czerwony pojazd szynowy, używany przez komunikację miejską do podwozienia pieszych gapowiczów jak i torowania ruchu drogowego - a na jego boku piękna "reklama":
Przystanek. Studencik, któremu z pomocą komunikacji miejskiej droga do domu zajmuje już godzinkę, zaczytuje się w prawie zapomnianym już panu Każdemu - ś.p. Stanisławie Lemie (tzn - nazwisko pan Każdy słyszał, to pewno - ale co to on tam pisał? Jakieś astronauty chyba...).
Studencik stoi, ludzie obok stoją, bądź idą, śpiesząc się gdziebądź. Niektórzy zdają się dłużej zatrzymywać wzrok na studenciku (prawdopodobnie widok człowieka czytającego książkę w środku miasta jest tak niezwykły - bo z pewnością nie przyciąga wzroku wątpliwa urodziwość młodzieńca).
Człowiek jednak czasem musi oderwać wzrok od tekstu. Przemyśleć, jednocześnie pochłaniając skrawek świata wiecznie nienasyconymi oczyma.
I wtedy nastąpił ten czas! W ramy obrazu wtacza się czerwony pojazd szynowy, używany przez komunikację miejską do podwozienia pieszych gapowiczów jak i torowania ruchu drogowego - a na jego boku piękna "reklama":
Subskrybuj:
Posty (Atom)